Skocz do zawartości
MalaMi.

Creepypasta

Rekomendowane odpowiedzi

creepy.thumb.png.6ee9b03f299c4ec226fdd3a6c5c72d1b.png

 

Hej, cześć, czołem!

 

Z dniem dzisiejszym ruszamy z małym konkursem z okazji zbliżającego się Halloween.

Konkurs polega na stworzeniu najlepszej, czyli zarazem najbardziej strasznej i odrażającej creepypasty. Co to jest creepypasta? Krótka, zmyślona historia, po przeczytaniu której masz odczuwać strach, odrazę i inne podobne, niemiłe uczucia.

 

Regulamin jest dość prosty, jak i całość konkursu:

1. Wszelkie próby plagiatu będą karane ostrzeżeniem oraz natychmiastową dyskwalifikacją.

2. W swojej pracy nie używamy wulgaryzmów.

3. Pasta może mieć dowolny format (pisemny, filmik, nagranie głosowe).

4. W swojej pracy nie obrażamy osób z Sieci.

 

 

Nagrody, czyli najciekawsza część konkursu:

1. Paysafecard 50 zł + VIP na wybranym serwerze na okres 1 miesiąca.

2. Paysafecard 30 zł + VIP na wybranym serwerze na okres 1 miesiąca.

3. Paysafecard 20 zł + VIP na wybranym serwerze na okres 2 tygodni.

 

Plus dla losowej osoby VIP na wybranym serwerze na okres 1 tygodnia.

 

Prace dodajemy w tym temacie do 12 listopada.

Rozdanie nagród nastąpi 18 listopada.

Aby konkurs się odbył, potrzeba minimum 4 past!

 

Prace będą oceniane pod kątem wykonania, stopnia rozbudowania, no i oczywiście poziomu strachu, jaki wzbudzi w jury :D

Uwierzcie mi, że osoby oceniające są fanami takich creepypast, więc nie próbujcie ściągać!

 

 

 

 

Nagrody fundują @MalaMi. oraz @Streepy.

Grafika, niezawodny @Darxx.

Organizatorzy zastrzegają sobie prawo do zmian w regulaminie konkursu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewnego dnia pewien nastolatek obudził się w środku nocy. Przebudzenie ze snu spowodowała skrzypiąca furtka. Było to dość dziwne, bo gdy wracał on ze sklepu to zamykał ją, ale nie przejął się tym i poszedł dalej spać. Przez 3 kolejne dni znowu taka sama sytuacja. Furtka skrzypiała, choć była zamykana. Chłopak stwierdził, że to nie może być przypadek. Następnej nocy postanowił nie usypiać, ale sprawdzić co powoduje otwieranie się furtki.

Równo o północy chłopak zauważył jak ktoś przechodzi przed jego domem. Postać ubrana cała na czarno, miała ubrany kaptur, który zasłaniał twarz. Postura tej postaci przypominała kobiecą. W momencie gdy tajemnicza postać przechodziła obok domu, otwierała furtkę, co powodowało skrzypienie, ale tej nocy pojawiło się coś nowego. Chłopak z okna zauważył, że ta kobieta zostawiła małą karteczkę. Ze strachem postanowił wyjść przed dom i podnieść ją. Na kartce było napisana tylko jedna rzecz - II. Chłopiec nie wiedział o co chodzi, ale z zaintrygowaniem czekał przez kolejną noc, na pojawienie się tajemniczej postaci.

Nastała północ, a postać się jeszcze nie pojawiła. Zrezygnowany chłopiec położył się do łóżka i zgasił światło. Nagle usłyszał skrzypiącą furtkę, więc wyjrzał przez okno. Tym razem postać stała przed domem. Chłopak szybko wstał z łóżka, ubrał swoją kurtkę na piżamę i wyszedł przed dom. Postać zaczęła uciekać, a chłopiec zaczął biec za nią. Postać wbiegła do opuszczonego budynku. Chłopak z niesamowitym strachem podjął decyzję, aby również tam wejść. W środku nie znalazł nikogo. Cały dom był w pajęczynach, obrazy leżały na podłodze, a każde lustro było potłuczone. Nagle usłyszał dźwięk pianina, ktoś przepięknie zaczął grać. Chłopiec stanął przed pomieszczeniem skąd dobiegała muzyka. Drzwi były zamknięte, a na nich napis z krwi: "Wejdź."

Chłopak postanowił wejść. Gdy tylko otworzył drzwi pianino ucichło, a okno było otworzone, ale znów usłyszał dźwięk skrzypiącej furtki. Wyjrzał przez okno, a przed domem stała ta sama postać. Chłopak wyszedł przed dom, ale postać nie uciekała. Chłopak podszedł do tej postaci, a ona dała mu karteczkę. Napisane było na niej tylko jedno - III. Wtedy postać zniknęła, a w chłopca wjechał rozpędzony samochód.

Kierowca wyszedł z auta i zobaczył w ręku chłopca karteczkę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

"Była to niedziela wieczór. Jak codzień ja z moim ziomkiem, Bartkiem siedzieliśmy w naszym radiowozie - Fiacie Seicento popijając Hop Colą bagietki czosnkowe z Biedronki kupione zeszłego wieczoru ze względu na niedziele nie handlową. Bagieta już była twarda, mojego kumpla chyba też. Nagle usłyszałem w mojej służbowej krótkofalówce trzaski i ciche krzyknięcie "Kurdeeee", a po chwili usłyszałem głos typa z posterunku, Kedar'a - Halo Halo te mistrz bagietson macie podjechać pod Mamiła Street(typ miał obsesje na punkcie USA), ktoś nas poinformował o naszym zbiegu gonionym listem gończym niczym yyyy... - wtedy mu przerwałem mówiąc - Dobra, dobra kto to jest? Kedar odpowiedział - Kamil Barbunga. - ja na to wtedy "ahaaa..." i do mojego ziomala "zapowiada się ciekawie", on chyba nie zwrócił na to uwagi, bo przeglądał mirko na trybie dziennym. W sumie ja też to często robiłem, więc aby poczuć się lepszym odpaliłem na moim iPhonie 4sm, z witrażem na pleckach mirko i wtedy stało się coś dziwnego, jakbym dstał zastrzyk adrenaliny. Bart przypomniał, że musimy jechać więc włożyłem telefon na deske i ruszyłem.

Po 10 minutowej jeździe naszym Sejem zrobiłem drifta na ręcznym na szutrze, a Bart wystawił kogut przez okno i zaparkowaliśmy w uliczce na terenie jakiegoś magazynu, aby stamtąd obserwować sytuację. Następnie usłyszyłem trzask, krzyk Barta i mój telefon z włączonym dzwonkiem EEEE MACARENA. Ktoś musiał do mnie wtedy dzwonić.

Następnych wydarzeń nie pamiętam - zupełnie jakby ktoś wziął gumkę w Paintcie i zaczął mazać od środka, ale nie wiedział jak zmienić jej kształtu i mu się znudziło.

Obudziłem się w szpitalu, gdzie odwiedził mnie Bart i mówi teee ziomuś wstawaj do roboty, coś zjeść. Normalnie chyba bym pomyślał "WTH", ale nie wtedy. Wyszedłem przed szpital i wsiedliśmy w NOWEGO NIEOZNAKOWANEGO BIMERA E60, moja reakcja - EXCUSE ME WTH. No dobra, jedziemy. Chciałem zrobić drifta, ale okazało się, że to xDrive. Aby skrócić sobie drogę do KFC, pojechałem ulicą Sjanog. Skręcam w prawo i nagle szok. Jakiś człowiek z rozwaloną głową leżał na ulicy, zawiadomiłem lekarza i prokuraturę. Bart tylko stał i pisał coś tam na telefonie. Potem pojechaliśmy na komende sporządzić raport i pojechaliśmy na szkolenie.

Tydzień pózniej wracaliśmy z wieczornego McDonalda i bartek zaproponował, że może przejedziemy się autostradą z kogutem i zobaczymy ile wyciśnie ta bestią z silnikiem 3,0. Zrobiliśmy 100 km nową furą, spaliliśmy jakieś 20 litrów benzyny, więc trzeba było go zatankować. Pojechaliśmy na jakąś randomową stację pod naszym miasteczkiem - typowa wieś z typowym starym CPNem. Zatankowałem paliwo, wszedłem aby zapłacić za litry i kupić po batonie. Na stanowisku sprzedawcy nikogo nie było. Była godzina 20, było ciemno. Światła w budynku zaczęły przerywać, więc stwierdziłem, że może ktoś w kilka minut wróci, a ja pojdę szybko do toalety. Pociągnałem za drzwi od męskiego. Były zamknięte. Pomyslałem "Raz kozie śmierć" i wbiłem do damskiego. Zamknałem drzwi i zacząłem wymacywać włącznik światła. Po 20 sekundach w ciemności na coś stanąłem, a to pękło jakby plastkik. Pomyślałem, że może jakaś butelka była przewrócona, no trudno zapłacę później. Wymacałem wreszcie ten cholerny włącznik, nacisnąłem go. Nagle coś się rozświeciło, i popatrzyłem na podłogę. Serce podskoczyło mi do gardła, pomyślałem "kur..". Na podłodze leżał denat z zakrwawioną głową owiniętą bandażem, niczym Slenderman. Na bandażu była narysowana szóstka Rzymska. Cała postać była ubrana w takie ubranko jak są odziani sprzedawcy na stacjach. Zadzwoniłem, po kolegów, prokuratora i lekarza. Bartek nie dowierzal.

Po tygodniu otrzymałem 2 informację. Jedna niby fajna, druga niby też. Obie mówiły o zbrodniach. Obie były dokonane za pomocą cegieł. Zwykły przypadek, nic szczególnego.

W nagrodę za porysowanie BMW dostaliśmy spowrotem Seja, ale z Sportinga z silnikiem 1.4 od Uno. To był potwór przy takiej masie. 

Był poniedziałek, było zimno, godzina 23.02. Przyjechaliśmy na budowę. Dostaliśmy informację, że na terenie budowy osiedla chodzą graficiarze. No dobra, trzeba było ich złapać. Ochroniarz powiedział że pobiegli do bloku nr 6. Ja poszedłem na jedno wejście, Bartek na drugie i 50 letni ochroniarz z Tyskim w ręce na trzecie wejście. Przez 20 minut nikt nie wychodził, więc zaczęliśmy się kierować na 2 pietro, gdzie słychać było dźwięk szprajów jeszcze 3 minuty temu. Ochroniarz Mietek szedł drugi, Bartek został przed blokiem, a ja kierowałem 2 osobowym orszakiem. Wbiliśmy do szkicu mieszkania, Mietek został przy wejściu, ja po omacku kierowałem się do ciemnego lokum. Zaświeciłem latarkę i moim oczom ukazał się chłopaczek lat około 17 z rozbitą głową cegłą. Tego było za wiele. Krzyknąłem tylko BARTEK, szybko!!! Nie usłyszałem odpowiedzi. Przez otwór w budowli zobaczyłem tylko jadący drogą samochód - czarne BMW E38 z przyciemnanymi szybami. Zbiegłęm na dół, Mietek spał, z pustym czteropakiem obok siebie, a Bartka nie było. Zadzwoniłem kolejny raz do lekarza, prokuratora, spółdzielni osiedla i pojechałem na komendę sporządzić raport."

Albert przeczytał ostatnie strony z pamiętnika Mateusza, którego został pochowany we wtorek. Zamordowany dzień po wydarzeniach z pamiętnika, w swojej kawalerce przez rzuconą cegłę, którą wybito okno. W jego mieszkaniu, jak przyjechali grał marsz pogrzebowy wojska polskiego.

Łukasz krzyknął nagle "mamy to". Udało się namierzyć telefon Bartka. Godzina 23.49 i 23 sekundy. Był w hurtowni butów, pod naszym miastem. Wybrali się tam - Dawid, Łukasz i Albert.

23 minuty po północy.

W hurtownii obuwia usłyszeli tylko dzwonek telefonu Bartka - zremiksowane "Co się Co się Co się stało", które brzmiało okropnie w tym ponurym otoczeniu.  Obok telefonu leżała kartka z napisem "przed". Pomyśleli, że pójdą na dół zobaczyć co i jak. Zobaczyli tylko czarne BMW rażące ich światłami. Już nie wstali.

Znaleziono przy nich tylko kartkę z wydrukowaną czcionką "Comic Sans", której treść była krótka - Ciekawość prowadzi do piekła, a ciemność do śmierci.

Bartka nigdy nie odnaleziono.

 

 

 

 

 

Nokia 3310.jpg

Edytowane przez DodgeR

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć nazywam się Dominik, chce przekazać wam pewna wiedze, która opieram na swoich wieloletnich badaniach na temat naszego świata, jak wiemy, a może nie wiemy są 3 najważniejsze pojęcia, które sprawują władze nad ludźmi, Seks, Strach i Pieniądze 2 mamy z natury 1 nam wszczepili, lecz jedna cecha wspólna je łączy, jesteśmy dla nich lub z powodu nich zrobić dosłownie wszystko, najprostszy przykład zabić, popaść w szaleństwo, dlatego też oni ci, których imion nikt nie zna od lat wykorzystywali to i pod puszczali nas, wpajali nam fałszywe wartości

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Te Creepypasty to raczej komedia a nie coś strasznego więc dorzucę 3 grosze od siebie, bo nadal nie jest zamknięty temat ;v.

 

Był ciepły poranek zapowiadało się naprawdę fajnie, na śniadanie zjadłem pizze z zeszłego dnia popiłem jakimś piwkiem które zostało. 

Nudziło mi się więc wbiłem na cs-soplica.com 

Zobaczyłem kolejny post pseudo-inteligentnego człowieka i odpowiedziałem mu jakimś sarkazmem.

Warto wspomnieć, że na tamtą chwilę miałem 2 warny. 

Także po napisaniu wyłączyłem kompa i poszedłem do kuchni.

Nagle coś zobaczyłem na lodówce- była to kartka.

z około 3m nie widziałem co jest napisane krwisto czerwonym długopisem.

Mama zostawiła listę zakupów, a że jest nauczycielem napisała czerwonym długopisem. 

Aj karamba. 

No nic ogarnąłem się i poszedłem do sklepu.

Lidl to był czy aldi wiem, że jedno z tych niemieckich. 

Warto też wspomnieć, że lekką schize mam już lekką schize dawało się we znaki.

Śpiesząc się na miejski telefon wypadł mi z moich eleganckich dresowych spodni.

Turlał się jak opętany jak koło od roweru czy jak żul pod monopolowym.

Przestał się toczyć przez chwilę trzymał pion, ale po chwili... spadł na plecy

Bogu dzięki. 

Biegnę dalej na autobus.

Wsiadam bez biletu bo nowy miesiąc i nie kupiłem. 

Wchodzi koleś z terminalem na klacie. 

"No to fajnie jestem skończony"

Podchodzi do jakiegoś typka i pyta o bilet 

>Stacja plaza< 

W mojej głowie dwa się różne kręcą światy

Po chwili jednak zorientowałem się, że to nie kanar tylko jakiś typ z rozrusznikiem serca. 

Gitara siema wysiadam

Wchodząc do sklepu patrzę na cs-soplica.com

Patrzę powiadomienie.

Zesrałem się na maksa, że to 3 warn i nie będę mógł pisać swoich wypocin.

Powolnym ruchem dłoni wybieram powiadomienia

Jeszcze nie kliknąłem

Dobra kliknąłem

Powolnym ruchem źrenic zjeżdżam w dół.

Jeszcze nie zjechałem

Dobra już zjechałem

"XXX zaktualizował swój status"

W tym momencie potrącił mnie samochód. 

Nie żyje. 

[*]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Temat pozostanie otwarty do jutro do północy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Gdzieś niedaleko stąd żył sobie niczym nie różniący się od innych chłopców - szary, nieambitny nastolatek, który odrzucał wszystkie wierzenia, zapierał się, że jest ateistą z krwi i kości... Z jego relacji można było wywnioskować, że nie bał się ani duchów, ani innych strasznych stworzeń i postaci... Mimo tego, że tak mocno stawiał na swoim, gdy coś mu nie szło, nie szczędził słów typu: "Mój Boże", "Jezus Maria", "Matko boska" -  NO TAK! Tak mówi ATEISTA wtedy gdy coś idzie nie po jego myśli! Ale porzucając ten wstęp i przechodząc do tematu.

Była niedziela, Kuba (to właśnie ten nastolatek) jak zwykle zaczął swój dzień od niestarannego, drobnego śniadania po czym zaczął robić to, co najbardziej mu wychodzi i co najbardziej lubi - grać na komputerze... Poranne słońce towarzyszyło jego monitorowi, kiedy on zagrywał się w swoje ulubione tytuły... Po południu przyjechała Babcia, co oznacza, że co by się nie działo to i tak zaczną dywagować na temat istnienia Boga i wszystkiemu co temu podobne.... Można było się domyślić, że Kuba wyśmieje babcie, przy czym nie będzie szczędził niemiłych słów na temat wszystkiego, co nadprzyrodzone... W końcu emocje sięgnęły zenitu, zdenerwowany nastolatek idzie sobie zrobić herbatę i kieruje się w stronę swojego pokoju... 

Otwiera drzwi, w pokoju zapanowała mgła, która osiadła na wszystkim na czym tylko mogła, gęsta mgła - niczym mleko... Pierwsza myśl jaka naszła Kubę to fakt, iż przed wyjściem z pokoju otworzył okno, aby się przewietrzyło, a na dworze jest mglisto, więc idąc jego tamtejszym tokiem myślenia ot całe zajście... Po prostu mgła z dworu przeszyła jego pokój... Stawia jedną nogę w pomieszczeniu, prawie się wywrócił, podłoga była śliska i jakby lepka... Na to odpowiedzi już nie znalazł, powoli zamyka drzwi, zrobił to delikatnie, a one i tak wydały głośny, charakterystyczny huk, który nie towarzyszy żadnym zamykanym drzwiom... Przechodzi przez gęsty kłąb dymu, siada przy komputerze.... Zakłada słuchawki, odpala monitor... Na szafkach za Nim zaczęły pojawiać się dziwne cienie niecodziennych postaci, ale z początku jakoś się tym nie przejął, dopiero potem zaczęło go to niepokoić... Odpala Counter'a, wchodzi na jakiś serwer, granie sprawiło, że znów zapomniał co wokół Niego się dzieje... W końcu zabili go... Patrzy na czat, pewien gracz napisał: "U Was też taka mgła za oknem? Tragedia jakaś..." - Kuba odruchowo zerka na okno, momentalnie wszystkie światła świecące w oknach sąsiedniego bloku z naprzeciwka gasną, a na szybie okna pojawia się obraz niewyraźnego klauna, trzymającego w ręku czerwonego balona, sprawia wrażenie, jakby na Nim latał.... 

Nastolatek zmienia pozycje i siada po turecku - zawsze to robi gdy denerwuje się podczas gry lub gdy miewa jakieś gorsze momenty.... Miał na sobie białe skarpetki, dostrzega na Nich dziwną, wyblakło zielonkawą substancję, która tak jakby zlepiła się na stałe z jego skarpetkami, próbuje zdjąć to palcem prawej ręki ale próby idą na nic, nagle okno lekko skrzeczy, Kuba kieruje na Nie wzrok, klaun powoli zmienia grymas twarzy w szyderczy, lekceważący uśmiech, mówi: "Nie próbuj tego zdejmować, ja też próbowałem i się nie dało, patrz przed siebie, będziemy lepiej siebie widzieć"... Sposobie mowy klauna towarzyszył dziwny, wyraźny syk, przypominający fonie dzikiego węża. Chłopak patrzy w monitor, obraz cs'a szybko zamienił się w czarny ekran, a po chwili monitor lekko pęka w rogach... Na monitorze pojawia się klaun, który ma za sobą w tle postacie przypominające Slendermana.. To moi koledzy - mówi i zaczyna się śmiać... W końcu Kuba wyłącza monitor, szybko wybiega z pokoju, tym razem dość mocno trzaska drzwiami, zakłada buty, bierze psa pod rękę i wychodzi z domu...

Gdy wychodzi z klatki, zaczyna dynamicznie, nieustannie mrugać oczami, mając nadzieję, że to tylko zły sen... Tutaj - na dworze, mgła jest bardziej intensywna i gęstsza niż w pokoju chłopaka, pies wybiega przed Niego, co zawsze robi i załatwia się, lampy osiedlowe w mgnieniu oka gasną jedna po drugiej i zza śmietnika wylatuje trzymając się czerwonego balona klaun identyczny do tego z monitora... -Dlaczego mnie wyłączyłeś? Chciałem się z Tobą tylko zakolegować - mówi i robi smutną minę... Zaczyna kaszlać, a z jego ust wylewa się ten sam, zielony śluz, który płynie po chodniku w stronę chłopaka, wydając dźwięk potężnie rozgrzanej lawy i przy okazji obrzydliwie bulgocząc... Gdy chłopak odwraca się, usiłuje uciekać, klaun otwiera buzie, jakby miał zamiar go połknąć i nagle dzieciak budzi się... 

Spocony, wyciera twarz chusteczką, z której korzystał kilka dni wcześniej w wiadomych dla nastolatka celach... Wstaje, dostał polecenia pójścia do sklepu po artykuły spożywcze, Kuba nie móc otrząsnąć się jeszcze z tego, co miało miejsce w jego śnie, ubiera buty i wychodzi... Pogoda jest już trochę lepsza niż wczoraj, ale nadal jest mgła, tym razem przypomina tą, która "była" w pokoju.. Chłopak wchodzi do sklepu, bierze pod ręke to, co miał kupić, podchodzi do kasy... 

Kasjerka: -To wszystko?

Chłopak: -Tak

Kasjerka: -Z okazji iż dzisiaj halloween, polecam panu takie czerwone balony na cukierki... *Wskazuję na charakterystyczne balony*

Pani zza lady uśmiecha się zalotnie, a jej usta pokrywa zielony zajad... Chłopak przerażając się, zerka w szybę, nie wiedząc co ma robić, nagle w oknie pojawia się znajomy już klaun, który monotonnie macha dłonią w kierunku chłopca, oczekując jego wyjścia ze sklepu...

KONIEC - amatorka, wiem, starałem się, nie znam się, wyjadacze "CREEPYPAST" - wybaczcie.

Edytowane przez Hashyszowy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozdanie nagród nastąpi 18 listopada, w tym temacie. Zamykam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo wszystkich przepraszam za opóźnienie, jednak mam dość mocno kryzysową sytuację rodzinną, której nie mogę w żaden sposób ominąć.

 

Muszę na kilka dni ograniczyć moją aktywność do zera, jednak rozstrzygnięcie konkursu przesuwam maksymalnie do końca tygodnia.

 

Jeszcze raz bardzo mocno przepraszam. Choroby niestety nie wybierają i nie oszczędzają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zwycięzcami zostają:

1. @Lord Whytti

2. @Hashyszowy

3. @Kirje

 

VIP na okres tygodnia otrzymuje @DodgeR

 

Po odbiór nagród proszę się zgłosić w wiadomości prywatnej. Należy również podać serwer, na którym chcecie otrzymać wygranego VIP'a (pod warunkiem, że nie posiadacie na nim aktywnego bana).

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

Copyright © 2010-2018 cs-SopliCa.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie treści forum bez zgody administracji jest zabronione.
cs-SopliCa.com nie ponosi odpowiedzialności za treści wypowiedzi zamieszczane przez użytkowników forum.

×
stat4u